czynne nieustająco :: dostawy regularne, z wyjątkiem wyjątków


Pisz swój dziennik w Internecie
niedziela, 07 września 2014
Sklep w sklepie i na placu zabaw
Plac zabaw przy cyrku na Gródeckiej (Horodoc'ka) zasługuje na osobne badanie kulturologiczno-etnograficzne.
Zabytek z innej estetyki, relikt innej epoki w myśleniu o rozrywce i bezpieczeństwie, całkowicie współczesny dowód na obywatelsko-miejskie "nie-da-się".

Dosłownie kwadrans po wyjściu z tego zabytku trafiliśmy do niewiarygodnie archaicznego pod względem organizacji sprzedaży sklepu sieci "Rodynna kowbaska", też na Horodockiej, tylko w dół. I bach - kącik zabaw dla maluchów, któremu, słowo daję, jutro lecę zrobić zdjęcie, bo mnie zachwycił (a Młodego Testera znacznie bardziej).

Lwów, miasto odkryć i kontrastów.

-------------

Na każdym kroku dzieciaki w nosidłach i chustach. Inaczej się nie da żyć. Tutaj to nie o samo Rodzicielstwo Bliskości chodzi, tylko o banalnie o szukanie możliwości wyjścia poza własny próg. Pod tym względem Lwów ogromnie przypomina Paryż, i niestety nie jest to komplement: chodzi o niedostępność ogromnej części miejskiej infrastruktury dla wózków (jakichkolwiek, nieważne przecież, dziecięcych czy inwalidzkich!) - w chodnikach więcej dziur niż nawierzchni (Lwów) albo wąziutkie trotuary, obstawione przez samochody (Paryż), wszędzie schody i schodki, niedostosowana komunikacja miejska (metro w Paryżu, marszrutki we Lwowie).
czwartek, 08 maja 2014
grunt to motywacja

Staś: tlaktolem jeździć! Tata!
Tata: nie bawię się z tobą, bo mnie biłeś. Trzeba tatę przeprosić.
Staś (po namyśle): no dobla. Skolo tak. Psieplosiłeś. Tlaktolem jeździć! Psieplasiam. Tlaktolem!

Wcześniej tego samego dnia:
Staś: słodycie! Ciekoladkę.
Mama: już zjadłeś, więcej nie dostaniesz.
Staś: alejeśteś!

Staś, lat dwa i dziesięć dni.

wtorek, 29 kwietnia 2014
Dwa po raz drugi
Wszystko jest iluminacją
Czytam kilka książek na raz i na krzyż. Nieoczekiwane skojarzenie: "Wszystko jest iluminacją" Foera (trzeba było słuchać studentów i przeczytać już dawno temu, polecam! btw, brawa dla tłumacza) - "Przyjdzie Mordor..." Szczerka. Niezmiennie trwam w zachwycie i próbuję ten zachwyt przekuć w jakiś fragment rozdziału.
Ironia, dystans, odrzucenie z góry danych kategorii i wartościowań.

Niezmiennie mnie fascynuje, jak różne znaczenia różni ludzie wyczytują z jednego i tego samego tekstu. W jak wielkim stopniu czytelnik wynosi z powieści to, z czym do niej wszedł.
Szukam tej antyukraińskości, o której mówią recenzje. Szukam niesprawiedliwych generalizacji i umacniania stereotypów.
I - owszem, widzę, gdzie można to wszystko znaleźć.
Bardzo interesujące.
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
nienień, v. 2
- Stasiu, obiad!
- Nie Staś! Nie obiad! Nie w krzesełku!
- Co zjesz?
- Nie ziemniaczki! Nie rybkę!
czwartek, 17 kwietnia 2014
wiosennie
Córka starsza dostała wreszcie dawno obiecany większy rower. Od razu jakby dziecko urosło.
Syn młodszy dostał hulajnogę, trójkołową, z podwójnym kółkiem z przodu. Śmiga na niej jak wiatr, ale po domu. W parku się obraził: bo mama nie dała bawić się samą rurą od kierownicy...

Mały meloman polubił - oprócz Zaz - Melody Gardot. I oczywiście Dianę Krall.
Większa pajączka odkryła uroki ścianki wspinaczkowej. Oraz przyniosła 95% z testu semestralnego z angielskiego. To naprawdę nie był łatwy test.
Oboje są niesamowici. Morze możliwości, zapierające dech w piersiach światy-nie-do-przewidzenia.
środa, 05 marca 2014
remanent służbowy
Wydłubuję z FB, żeby nie utonęło:

Wczoraj wieczorem na ukraińskiej korwecie „Tarnopol” miało miejsce bardzo wymowne wydarzenie.
Dowódca Floty Czarnomorskiej Feredacji Rosyjskiej, wiceadmirał Aleksandr Witko, osobiście postawił załodze okrętu ultimatum, żądając natychmiastowego poddania się wojskom rosyjskim. Na co dowódca korwety „Tarnopol” Ukraińskiej Marynarki Wojennej, kapitan trzeciej rangi Maksym Jemielianenko, odparł mu „Rosjanie się nie poddają!”.
Zdziwiony rosyjski admirał spytał, czy Jemielianenko jest Rosjaninem. Ukraiński dowódca potwierdził, że - pomimo ukraińskiego nazwiska - jest narodowości rosyjskiej. Podobnie zresztą jak część załogi ukraińskiego okrętu. Niemniej, jako że przysięgał wierność narodowi Ukrainy, to łamać jej, podobnie jak jego podwładni, nie zamierza.
Kilka osób potwierdziło nam, że po słowach Jemielianenki dowódca Floty Czarnomorskiej FR rzucił swoim podwładnym ze świty: „Uczcie się, jak należy służyć w imię honoru i sumienia!”

grupa „Informacionnoje Soprotiwlenije”, tłum. z ros. moje


* * *

23 II
Do zapamiętania, dla wszystkich: nie mówić więcej o podziale Ukrainy wg kryterium językowego. Nie ma "prozachodniej ukraińskojęzycznej Ukrainy" i "rosjocentrycznej rosyjskojęzycznej Ukrainy".
Do zapamiętania rzecz wtóra: ostatnie miesiące pokazały, że język służy do komunikacji, a nie budowania ideologicznych podziałów. Płynność i naturalność, z jaką w komentarzach, wiadomościach, materiałach audio i wideo przechodzono z ukraińskiego na rosyjski i z powrotem, daje nadzieję na normalność.

sobota, 18 stycznia 2014
kantaśki
ementy
bagałan
bubuga uńciać
apałki
gjeńgińk


kasztanki
elementy
bałagan
włączcie odkurzacz!
zapałki
grzejnik
środa, 01 stycznia 2014
ciastka owsiane z masłem orzechowym i babeczki z suszonymi owocami

Ku pamięci, bo pyszne. Żeby nie zginęły w czeluściach internetu.

ciastka owsiane z masłem orzechowym (stąd inspiracja)

  • 50 g masła
  • 3/4 szklanki mąki pełnoziarnistej
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki soli (niekoniecznie)
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1/3 szklanki brązowego cukru (albo i mniej)
  • 150 g masła orzechowego, najlepiej crunchy
  • 1 jajko

Płatki, mąkę, sól i sodę wymieszać. Masło orzechowe zmiksować z cukrem, dodać jajko i ostudzone stopione masło. Dodać sypkie, wymieszać. Formować kulki, spłaszczone układać na papierze do pieczenia. Piec ok. 15 min. w temp. 180 stopni.

 

babeczki z suszonymi owocami

(przepis stąd, świetny blog, btw)

Ingredients:

1 cup of sultanas

3/4 cup chopped dates

3/4 cup dried apricots, chopped

1/3 cup orange juice (or brandy)

150 g (5 oz) butter, softened

1/2 cup brown sugar (dałam 1/3, a i tak było za dużo, do modyfikacji)
2 eggs

1 cup plain (all purpose) flour (dałam pełnoziarnistą, wyszło świetnie)
1/4 teaspoon baking soda

1/2 teaspoon cinnamon

1/2 teaspoon all spice (dałam naszą swojską przyprawę do pierników, trochę więcej)

 Method:

Place the sultanas, dates, apricots and orange juice in a small saucepan over low heat and stir for approx 6 minutes, or until fruit is plump and liquid has absorbed. Remove from heat and allow to cool completely.

Preheat oven to 140 deg C (285 deg F). Place butter and sugar in bowl of electric mixer and beat for 8 minutes or until light and creamy. Beat in eggs, one at a time.

Place the fruit, flour, bicarb soda, and spices in a large bowl and mix well. Add butter mixture and stir to combine.

Divide mixture between 12 hole muffin tin, lined with baking cases. Cook for 30 - 35 minutes. Allow to cool in tins.



piątek, 27 grudnia 2013
wziuuu! v.2
Młody Człowiek osiągnął prędkość kosmiczną rozwoju słownictwa.
Powtarza wszystko, gada na okrągło i używa słów jednoznacznych, choć niekiedy swoiście brzmiących.

Prym wiedzie "baćba", która przyjechała na Święta z osobą zwaną "pam". Osoba ta po trzech dniach awansowała: był to, rzecz jasna, "dziadzik".
Wieczorem Starsza Siostra ("Josia!") ogląda "pipinki!". Staś też. Entuzjastycznie i nieodwołalnie. Pingwiny z Madagaskaru, cóż, klub miłośników się powiększył.
Tata ma na imię "Misiau".

Chodząca, uśmiechnięta słodycz. To tak na wszelki wypadek, żeby nie zapomnieć. Nigdy i za nic.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 71